MAURIZIO CATTELAN

マウリツィオ·カテラン
Маурицио Каттелана

INRI

MAURIZIO CATTELAN 115

source: perrotin

INRI is an acronym of the Latin inscription « Iesus Nazarenus Rex Iudæorum », (Iesus Nazarenus, Rex Iudaeorum), which translates to English as “Jesus the Nazarene, King of the Jews”.
It is also a recurring symbol in art history. But what does this symbol mean on a dead horse? Maurizio leaves us with a multifaceted interpretation, depending exclusively on the viewer’s subjectivity.
At the Menil Collection in Houston, the horse was installed in a dark room, surrounded by paintings by Magritte. How is one supposed to feel while tumbling upon this horse? Here, the viewer’s receptivity seems to be Cattelan’s main interest.

INRI est l’acronyme de l’expression latine « Iesus Nazarenus Rex Iudæorum », qui peut se traduire en français par « Jésus le Nazaréen, Roi des Juifs » ou « Jésus de Nazareth, Roi des Juifs » et en anglais par « Jesus of Nazareth, King of the Jews».
C’est aussi un symbole redondant dans l’histoire de l’art. Mais ce symbole INRI ici placé sur un cheval mort, que signifie-t-il? Maurizio propose une lecture à multiples facettes, dépendante du regard exclusif de celui qui s’y arrête.
Lors de l’exposition à la Menil Collection de Houston, le cheval était placé dans une salle sombre entouré de peintures de Magritte. Imaginez la surprise du spectateur qui tombe sur ce cheval au beau milieu du musée. La réceptivité du spectateur est bien ce qui semble ici motiver Cattelan.
.
.
.
.
.
.
.
.
source: kulturaisportblogspot

Chyba wszyscy pamiętają zajście z 2000 roku, do którego doszło w warszawskiej Zachęcie, gdy poseł Ligii Polskich Rodzin Witold Tomczak, rzucił się na rzeźbę Maurizia Cattelana przedstawiającą Jana Pawła II przygniecionego meteorytem. Reakcja posła na dzieło włoskiego artysty była jednoznaczna z reakcją prawicowych środowisk katolickich. W mediach rozległa się wielka wrzawa – Cattelana okrzyknięto obrazoburcą i prowokatorem.

Polska awantura nie była jednak czymś szczególnym w karierze artysty, który zalazł za skórę już chyba wszystkim: katolikom, krytykom sztuki, Żydom czy mediolańczykom.

Maurizio Cattelan nie zna żadnego sacrum. Jego rzeźby ranią uczucia, oburzają, obrażają, wywołują wściekłość i skrajne emocje. Z drugiej strony jednak nie ma w sztuce artysty, który tak dosadnie obnaża hipokryzję, uprzedzenia i stereotypy, zmusza do zadawania sobie niewygodnych pytań.

Klęczący Hitler z rękoma złożonymi do modlitwy, trzech chłopców powieszonych na drzewie w centrum Mediolanu, martwy koń z napisem INRI czy fikcyjne VI Karaibskie Biennale, na które ściągnął krytyków z całego świata, a na którym nie było ani jednego dzieła, nikogo nie pozostawiają obojętnym. Cattelan sprawia, że sztuka wywołuje rumieńce, podnosi ciśnienie, otwiera szeroko oczy i zmusza nas do zatrzymania się przy niej.

Wielką retrospektywę prac artysty otwarto wMuzeum Guggenheima w Nowym Jorku. Na ekspozycji zatytułowanej “Maurizio Cattelan: All”(Maurizio Cattelan: Wszystko) włoski artysta zgromadził 128 swoich prac będących owocem ok. dwóch dekad twórczości. Są one wypożyczone od kolekcjonerów sztuki. Jak zapewnił rzeźbiarz, tylko jeden procent z nich stanowią reprodukcje.

“Uważany jednocześnie za prowokatora, dowcipnisia, i tragicznego poetę naszych czasów, Maurizio Cattelan wykreował jedne z najbardziej niezapomnianych wizerunków w ostatnich dokonaniach sztuki współczesnej” – piszą organizatorzy ekspozycji. Podkreślają, że jego intrygujące, werystyczne rzeźby ujawniają sprzeczności współczesnego społeczeństwa.

Przygotowanie projektu, a następnie zamontowanie prac w muzeum pochłonęło cztery miesiące. Swoich rzeźb i instalacji, itp. artysta nie umieścił w salach wystawowych, lecz zawiesił, poczynając od sufitu, w sześciopiętrowej rotundzie muzeum.

“Nie ma innego sposobu, aby zrobić show i okazać szacunek w gmachowi.(…) Myślę, że odwiedzający będą mogli dodać wiele do tego, co widzą…” – wyjaśniał Cattelan. Wystawie towarzyszą opisy prezentowanych eksponatów oraz komentarze wideo kluczowych współpracowników artysty. Rozmieszczając swe prace rzeźbiarz nie zachował chronologii. Niektórzy krytycy porównują jego ekspozycję do mobilnego bałaganu, plątaniny kabli, czy też rozwieszonego prania.

Uwagę recenzentów przykuły znane na świecie rzeźby, w tym pokazywana niegdyś w warszawskiej Zachęcie “La nona ora” (Dziewiąta godzina) ukazująca wykonaną z wosku postać Jana Pawła II przygniecionego meteorytem, co miało symbolizować papieża powalonego pod ciężarem trosk. Znalazła się tam także rzeźba klęczącego, pogrążonego jakby w modłach Hitlera.

Wystawa pokazuje znane i anonimowe postacie. Jest tam m.in. rzeźba prezydenta Johna Kennedy’ego w trumnie, jak też starej kobiety wyzierającej z lodówki. Menażeria Cattelana obejmuje natomiast szkielet psa na orientalnym dywanie trzymającego gazetę w pysku, kilkunastometrowy szkielet kota, naturalnej wielkości słonia-dziecko przywdzianego w strój Ku Klux Klanu itp.

“Ponieważ Cattelan większość swych prac stworzył z myślą o konkretnych sytuacjach, brak im historycznego i architektonicznego kontekstu nadającego im początkowo znaczenie” – ocenił “New York Times”.

Chociaż sam artysta niejednokrotnie zapewniał w wywiadach, że nie uważa się za prowokatora, także w Nowym Jorku nie uniknął etykietki skandalisty.

“Włoski dowcipniś i prowokator ponownie pokazuje wielki, środkowy palec dosłownie i w przenośni…” – skwitował ekspozycję krytyk agencji Bloomberga. Uznał sztukę Cattelana za banalną. Wytykał też, że jest nieszczera i obraźliwa.

Cattelan urodził się w 1960 roku w Padwie, gdzie też spędził młodość. Pochodzi z ubogiej rodziny. Zanim zajął się sztuką imał się manualnych prac. Zapowiedział, że wystawa nowojorska będzie jego ostatnią. Ma zaś kontynuować takie projekty, jak surrealistyczny magazyn “Toilet Paper”, który założył z włoskim fotografikiem Pierpaolo Ferrarim.
.
.
.
.
.
.
.
source: voirca

L’oeuvre de Maurizio Cattelan est paradoxale, provocatrice, séduisante. Bref entretien avec l’un des artistes les mieux cotés du milieu de l’art contemporain.

Dans La vie en Pop. L’art dans un monde matérialiste, à l’affiche au MBAC tout l’été, Untitled, de Maurizio Cattelan, se détache carrément du lot. Un cheval empaillé, étendu sur le sol et surplombé d’un écriteau sur lequel est inscrit INRI en lettres noires, propose une lecture à multiples facettes, dépendante du regard exclusif de celui qui s’y arrête.

La réceptivité du spectateur est ce qui semble motiver Cattelan lorsqu’il conçoit ses créations “Une oeuvre d’art est incomplète sans les commentaires, les mots et les idées de celui qui l’observe”, nous écrit l’Italien d’origine, reprenant son souffle après le déroulement du festival new-yorkais No Soul for Sale, dont il est commissaire. “Celui qui produit l’oeuvre, c’est le témoin. Moi, je ne fais rien!”

Ses pièces les plus connues ont d’ailleurs presque toujours heurté de plein fouet la conscience des gens. Pensons à La Nona Ora, une sculpture grandeur nature du pape Jean-Paul II écrasé par un météorite, ou à cet épisode où il avait accroché, avec du ruban adhésif, son galeriste sur les murs du lieu de diffusion.
Quand on demande à l’autodidacte pourquoi il a décidé de suivre la voie de Picasso et de Warhol, ses maîtres penseurs, il répond: “J’ai fait plusieurs choses avant de devenir artiste. Je cherchais un moyen d’acquérir plus de liberté, d’échapper aux autorités en place. Mais je ne crois pas avoir réussi à faire les choses différemment des autres. J’ai simplement inventé un système qui me donne la liberté d’exprimer ma pensée, ou plutôt, d’exprimer la pensée des autres. Ce qui m’intéresse avant tout, c’est la possibilité de produire des images qui provoquent des réactions, et qui deviennent les miroirs de notre temps.”

Subséquemment, celui qui prépare sa première rétrospective au Guggenheim de New York pour l’automne 2011 reste discret sur ses intentions derrière la création d’Untitled. “Ce n’est pas tant la concrétisation des intentions qui importe, mais bien le fait qu’il s’agit d’une image, précise-t-il. Les images ont le pouvoir de résumer le présent et peut-être de le transformer en une anticipation du futur. Je ne suis pas vraiment intéressé par la provocation. L’art n’existe pas sans la diversité des points de vue et les interprétations des observateurs… Peut-être même que vous et moi n’existons pas!”

Dernière remarque tout à fait honorable, mais qui porte tout de même à réflexion, surtout lorsque l’on sait qu’en guise de fantaisie, Cattelan délègue parfois son assistant Massimiliano Gioni pour accorder des entrevues, et que les journalistes se laissent toujours prendre au piège…
Merci à Héloïse et Nathalie, de la Galerie Emmanuel Perrotin, pour leur aimable collaboration.
.
.
.
.
.
.
.
source: webespacioaparte

Cuando hablamos de Maurizio Cattelan, lo hacemos, seguramente, de uno de los artistas más influyentes de la actualidad. Nacido en Padua, Italia, en 1960, vive y trabaja en Nueva York. Podríamos definirlo como un escultor, ya que la mayor parte de su obra es escultórica, pero creo que sería más correcto decir de él que es un creador de imágenes.

Su obra es realmente irónica y crítica, con la sociedad en general y con el mundo del arte contemporáneo en particular. Esa profunda crítica implícita en su trabajo se convierte en transgresión y provocación en muchos casos, pero esto no evita que sus obras, quizás gracias a esto, alcancen una belleza y una profundidad dignas de admirar. Porque, como alguna persona dijo, Cattelan es más un poeta que un narrador; sus obras son poemas visuales, existe una gran poética en ellas más allá de cualquier provocación.

Es cierto que el que aquí escribe aprecia el trabajo de este artista, es más, me encanta su trabajo, pero soy consciente de que estamos ante un artista de los que, para bien o para mal, no deja indiferente a nadie. Ha habido mucha polémica en torno a su figura, concretamente en torno a algunos de sus trabajos, como pasó con la obra Untitled, la cual tuvimos la oportunidad de ver en la Bienal de Arte Contemporáneo de Sevilla en el 2004, y que, por supuesto, no pasó desapercibida. Aquí abajo podéis verla (La imagen de la izquierda es de la Bienal de Sevilla y la de la derecha es la misma obra expuesta en una plaza del centro de Milán).

Entiendo que la primera impresión es dura, pero, ¿qué se esconde detrás de esta provocación? Crítica. Crítica a la sociedad que mira, pero no ve. Diariamente mueren miles de niños en todo el mundo por causas realmente absurdas sin que nadie haga nada por evitarlo y, además, siendo todos conscientes de ello, lo vemos mientras comemos en los telediarios y no nos asustamos. Sin embargo esto si nos escandaliza. Obviamente, la obra creó una gran polémica en la ciudad y dividió al entonces gobierno de Chaves. Su consejera para la Igualdad y Bienestar expresó su malestar y pidió que se retirara la obra. La Bienal no se dio por aludida y en defensa del artista, que ya no se encontraba en la ciudad, salió Juana de Aizpuru, la cual dijo algunas frases que venían a reforzar la figura y el trabajo del artista italiano: “Cattelan es un provocador, pero hay que entender que el papel de los artistas actualmente no es hacer cosas bellas que satisfagan, sino preguntar sobre temas candentes”. “¿Cómo la sociedad puede ser tan hipócrita de que haya un muñeco colgado cuando a diario vemos que hay imágenes de niños con sus madres que se mueren?”. En fin, lo que había que dejar claro es que esta obra parte de la provocación para denunciar un hecho real.
.
.
.
.
.
.
.
.
source: palazzograssiit

Maurizio Cattelan, né à Padoue en 1960, vit et travaille aujourd’hui à New York. Ses œuvres, ironiques et/ou provocatrices, qui n’épargnent rien (l’art, son marché, les musées, la société, la politique, la religion, l’économie…) ni personne (ses galeristes, Picasso, le Pape et… Cattelan lui-même) font de lui l’un des protagonistes majeurs de l’art des vingt dernières années. Au travers de mediums aussi divers que la sculpture, l’installation, la performance, mais aussi la création de magazines (comme le récent « Toilet paper »), ou d’espaces d’exposition comme la «Wrong Gallery »… son œuvre est constamment en équilibre entre réalité et fiction, paradoxe et transgression, humour et tragédie. Il vole, prélève, modifie, déplace, substitue, joue, dépasse les limites, irrite, désoriente, bouleverse les points de vue habituels.